Strona główna » Mój minimalistyczny makijaż codzienny – recenzja produktów

Mój minimalistyczny makijaż codzienny – recenzja produktów

Tak jak w pielęgnacji skóry i włosów ciągle coś się u mnie zmienia, pojawiają się nowości, wciąż testuję, szukam ulubieńców tak w makijażu i kosmetykach do niego przeznaczonych jestem bardzo minimalistyczna i stała w uczuciach. We wpisie znajdziecie recenzje 4 produktów, których używam do makijażu na wyjścia do pracy.

Moja cera wygląda raz lepiej, raz gorzej, przetłuszcza się w strefie T i potrafi zaskoczyć niespodzianką na środku czoła lub nosa, dlatego bazą makijażu do pracy musi być podkład, którym można budować krycie, który nie będzie wymagał poprawiania, co godzinę i przypudrowywania (zrezygnowałam z pudrów wiele lat temu, bo większość niekorzystnie wpływała na stan mojej cery). Zimą używałam podkładów mineralnych, a na wiosnę zakupiłam klasyczny, płynny.

Matująco - kryjący podkład do twarzy Satin Matt, Eveline – 30ml/21,99zł

mój-codzienny-makijaż-2

O produkcie:

– opakowanie w formie tubki

– szeroka paleta dostępnych odcieni

– nie ciemnieje po aplikacji

– łatwo się rozprowadza

– gęsta, kremowa formuła

– dobre krycie

Moja opinia:

Satin Matt to wyjątkowy podkład, bo nieciemniejący, nieulteniający się na skórze. Zawsze mam z tym duży problem, więc tutaj duży plus. Produkt ma kremową konsystencję, ale wykończenie mocno matowe. Jeśli ktoś ma problem z suchymi skórkami to nie będzie podkład dla niego, bo doskonale je podkreśla i uwidacznia. Bardzo łatwo i ładnie tym podkładem buduje się krycie, a efekt wygląda naturalnie, a nie jak maska. Z trwałością jest całkiem okej. Przy mojej przetłuszczającej i wyświecającej się w strefie T skórze wygląda naprawdę dobrze przez około 5h bez poprawek. Porównując to do innych podkładów, jakie miałam to jest bardzo dobry wynik. Najważniejsze jest to, że Satin Matt Eveline nie powoduje zapychania i zwiększenia ilości zaskórników i innych tego typu niespodzianek.

Na co stawiam w codziennym makijażu

Mogę się nie malować, ale bez uwydatnienia makijażem oczu czuję się nieswojo. Obecnie w mojej kosmetyczce znajdziemy dwa produkty, które wpisują się w kategorię do podkreślenia spojrzenia.

Tusz do rzęs Wonder'Extension, Rimmel – 11g/44,99zł

mój-codzienny-makijaż-3

O produkcie:

– bardzo atrakcyjne, kolorowe, błyszczące opakowanie

– silikonowa, stożkowa szczoteczka z wypustkami o różnej długości

– długo schnie po aplikacji

mój makijaż

Efekty:

Tusz Wonder Extension od Rimmel mnie nie zachwycił. Początkowo miałam problem z odbijaniem się go na dolnej i górnej powiece, bo dość długo schnie po nałożeniu. Szczoteczka jest średnio poręczna i musiałam się z tydzień przyzwyczajać żeby jakoś z nią pracować. Czerń nie jest bardziej intensywna niż w innych, nawet dużo tańszych, mascarach. Tusz Wonder Extension nie daje efektu pogrubienia, ale wizualnie lekko wydłuża rzęsy jednak jednocześnie lubi je sklejać. Przy 2 warstwach jestem w stanie uzyskać w miarę zadowalający mnie efekt, jednak wymaga to trochę wprawy i cierpliwości. Na plus jest to, że tusz się nie obsypuje.

Tusz do brwi, Wibo – 8ml/15,99zł

mój-codzienny-makijaż-4

O produkcie:

– silikonowa szczoteczka z wypustkami

– idealny, brązowy odcień

– szybko zastyga na brwiach

– dobrze rozczesuje i rozdziela brwi

– wydajny

Moja opinia:

Efekt, jaki uzyskujemy po tuszu do brwi Wibo to nadanie ciemniejszego koloru, wymodelowanie kształtu, skorygowanie gęstości (szczoteczka pozostawia delikatny zarys z tuszu w miejscach gdzie mamy braki między włoskami), efekt delikatnego blasku. Żel stylizujący do brwi Wibo pozwala w bardzo szybki sposób stworzyć naturalny efekt podkreślenia, a nie przerysowania brwi. Produkt jest bardzo trwały. Maluje się rano i aż do wieczora nic nie wymaga poprawy. Bardzo odpowiada mi również jego konsystencja, która ułatwia aplikację i ewentualne korekty, gdy się niechcący wyjedzie za obszar brwi. Myślę, że to super produkt, jeśli ktoś potrzebuje naturalnie wyglądającego podkreślenia brwi lub ich ujarzmienia. U mnie świetnie się sprawdza.

Wisienka na torcie w moim codziennym makijażu

Ostatni punkt programu w moim codziennym makijażu to usta. Naturalnie mam podobno dość duże i zazwyczaj stosuję tylko bezbarwną pomadę nawilżającą, jednak ostatnio wzięłam do testów błyszczyk o działaniu powiększającym.

Błyszczyk powiększający usta z jadem pszczelim OH my LIPS, Eveline – 4,5ml/14,99zł

mój-codzienny-makijaż-5

O błyszczyku:

– transparentne opakowanie ze szczoteczką

– przyjemny zapach

– praktycznie bezbarwny

– po aplikacji uczucie mrowienia

– w składzie olej z awokado, konopny, makadamia, rycynowy, ekstrakt z imbiru

Efekty:

Błyszczyk powiększający usta z jadem pszczelim przede wszystkim ładnie nabłyszcza usta dając efekt tafli. Zaskakująco dobrze i długotrwale nawilża usta. Co do powiększenia to faktycznie działa, ale bardzo delikatnie. Jeśli chcecie zobaczyć efekt to polecam wyjechać bardzo lekko poza obrys ust. Nie spodziewajcie się jednak jakiegoś spektakularnego efektu.

Dla ciekawych wstawiam zdjęcie z porównaniem PRZED i PO aplikacji błyszczyka z jadem pszczelim od Eveline.

eveline-jad-pszczeli-1

Jak działa jad pszczeli w kosmetykach

eveline-jad-pszczeli
grafika pod wpis

Spodobał Ci się mój wpis?

Zostaw po sobie komentarz i odwiedź mnie w mediach społecznościowych gdzie znajdziesz więcej ciekawych materiałów

Co powiesz na...?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *